Na studiach w Gdańsku jestem już prawie dwa miesiące. Jest to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Jednak pierwsze wrażenie jest dla mnie pozytywne. Mimo że matura nie poszła mi tak jak chciałam, na zajęciach radzę sobie dobrze. Może zacznę od początku.
W mojej grupie jest dziesięć osób, dwóch chłopców i reszta dziewczyn. Lubię wszystkich, lecz w różnym stopniu. Podczas dalszych postów będę używać tylko pierwszych liter imion moich nowych znajomych, więc musicie się do tego przyzwyczaić. Jednak to w dalszych postach. Studia jako zajęcia są w miarę interesujące. Jak na razie najbardziej podoba mi się biologia, z której nie chwaląc się, idzie mi bardzo dobrze, oraz analiza chemiczna gdzie zajęcia są istnym zgadywaniem, ale możemy przynajmiej popracować w labolatorium z prawdziwego zdarzenia. Co do ocen z chemii nie jest najgorzej, co dwa tygodnie piszemy "wejściówkę" czyli kolokwium dotyczące grup kationów i anionów. Muszę opracować pytania na następne koło... trzeba się uczyć. Problem mam z matematyką, która jak Boga kocham jest mi na diabła potrzebna. Może nie jest to tyle problem gdzie ja coś źle robię, ponieważ staram się uczyć w miarę systematycznie, ale koło które miałam w piątek rozwiało wszelkie moje wątpliwości. Innymi słowy- chyba będzie poprawka w styczniu. Troszkę jestem zła na tą matmę, ponieważ uczyłam się, ale jak widać nie na tyle aby wyznaczyć asymptoty z funkcji (2/e^x-e)-x. Trudno, jestem głupia przyznaję to, bo przecież każdy potrafi liczyć takie funkcje, pochodne, punkty przegięcia oraz granice! Tragedia.
Mam na pieńku z panią dr. od lingua latina. Opuściłam jedne zajęcia z powodów iście osobistych, teraz musze być na każdych innych inaczej moja osoba zostanie wykreślona z listy. Wtedy nie byłoby ciekawie, poprawka z łaciny. Plus z matematyki.
W weekend byłam na zakupach, tak dla poprawienia sobie humoru. Nie jestem żadną szafiarką, ale mogę pochwalić się moimi zdobyczami. Miętowy sweterek z Housa z drobnymi koralikami oraz lakier w miarę podobnym kolorze. Ah jeszcze jestem zadowolona z kremu do rąk z Czterech pór roku, zapach cytrynowy. Może jak wrócę do Gda to wrzucę jakieś zdjęcie, aparat został właśnie tam.
Co warto obejrzeć? Byłam w kinie na ostatniej części Zmierzchu. Szczerze mówiąc zostałam mile zaskoczona. Fabuła podobała mi się, a najbardziej końcowe sceny. Nie będe teraz tego opisywać, wrócę do tematu za kilka tygodni aby nie niszczyć nikomu radości oglądania filmu. Ale polecam.
Dodatkowo dla osób lubiących seriale polecam The Walking Dead. na tym blogu na pewno będzie wiele przemyśleń co do tego tytułu.
Mam tak wiele myśli do zapisania, że już powoli się w nich gubię. Nie będę was zamęczać nieuporządkowanymi rzeczami, następny post będzie bardziej konkretny. Jak na razie muszę poznać funkcje tego bloga.
Moje podsumowanie na dziś, studia są fajne, matematyka niepotrzebna a ja chce do mojego chłopaka. Na szczęście niedługo go zobaczę, pewnie w poniedziałek lub wtorek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz