czwartek, 29 listopada 2012

Tetria. Deszczowo

    Od dwóch dni pada deszcz. Wszystko jest szare, smutne i pozbawione jakiegokolwiek wyrazu. A ja na dodatek zapomniałam zabrać z domu parasola. 
   Dzisiejsze zajęcia? Porywające. Matematyka gdzie poznałam co to jest całka nieoznaczona oraz angielski który trzeba przyznać jest typową prowizorką. Jednak oba przedmioty trzeba zaliczyć. Apropo zbliża się termin II koła z matmy, mianowicie 14 grudnia oraz sprawdzianik z angielskiego, ten za tydzień. 
   Zauważyliście że jest już 29 listopada? A jeszcze niedawno miałam urodziny i nie mogłam sie ich doczekać. Listopad strasznie szybko zleciał, czuję się jakby co najmniej tydzień wypadł mi z życiorysu. Dodatkowo dzień jest coraz krótszy, rano robi się w miarę jasno około 7.10, a po południu jest już ciemno przez 16.00. Troszkę to dobijające, wychodzę z domu jest ciemno, wracam do domu jest znowu ciemno. 
   Był u mnie po zajęciach mój Piękny. Ja najpierw zjadłam obiad, składający się z paluszków rybnych i surówki, a potem pooglądaliśmy sobie The Walking Dead. Jest tam dzieciak głównego bohater, Carl, strasznie mnie on wnerwia. Po prostu mały idiota bez serca, ryzykujący własne życie i życie innych. Tak się znowu wczuwam, że pewnie w nocy nie będę mogła zasnąć. Ale warto oglądać, serial pokazuje skrajne ludzkie zachowania w trakcie apokalipsy zombie. Można pomyśleć trochę nad swoim życiem. Aczkolwiek mam nadzieje że Carl umrze. 
   A jutro czeka mnie od rana biologia. Zaczynamy dział parazytologii, czyli nauka o różnych świństwach typu tasiemce, malarie, owsiki i te inne robaki. Teoretyczne mam jutro wejściówkę, ale jakoś nie mam ochoty się na nią uczyć. Z ostatniego kolokwium i wejściówek mam już 24 punkty, więc aby zaliczyć ćwiczenia brakuje mi 11 punktów. Mogę sobie odpuścić te jutrzejsze dwa. 
   Jutro wracam do domu. Mam autobus po 13, jednak planuje wcześniej iść na jakiś śmieciowy obiad typu KFC. Każdemu należy się coś od życia, a ja akurat lubię sobie pozwolić na jakiegoś fast fooda od czasu do czasu. Mam takie przekonanie że to jedzenie, które serwują nie koniecznie musi być nie wiadomo jak tuczące oraz niezdrowe. To zależy od częstotliwości jedzenia. Raz na dwa tygodnie, czy nawet dłużej można sobie umilić życie. 
   Ogólnie cieszę się że wracam do domu. Stęskniłam się za moją kicią Pestusią. Ogólnie bardzo kocham zwierzęta, w szczególności koty. Są inne, chodzą swoimi ścieżkami i mają swoje zdanie. Z chęcią przygarnęła bym tutaj w Gdańsku jakiegoś kociaka, ale niestety nie mogę. Po pierwsze mieszkam ze współlokatorem a po drugie serce by mi pękało jakbym miała zostawić takiego małego psotnika na weekend samego. Może w przyszłości. Moją kicię kupiłam 4 lata temu na targu. Była zamknięta bidulka w klatce dla chomika. Jak ją zabrałam z mamą i siostrą do domu to trzeba było doprowadzić ją do porządku. Przeżyła dwie kąpiele, naukę korzystania z kuwety oraz trzeba było karmić są strzykawką wypełnioną mlekiem. Ale odchowała się i teraz jest trochę egoistyczną, rozpieszczoną panną. Muszę przyznać że ma wredny charakterek. Jak ktoś "obcy" przyjdzie do domu, typu moja babcia, koleżanka czy kuzyn prycha niemiłosiernie. Taka jest z niej słodka żmijka. 
   Teraz czas na moje standardowe ćwiczenia i prysznic. Dziękuję za odwiedziny i dodawanie się do obserwowanych :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz