wtorek, 4 grudnia 2012

Quinta. See dead people

   Ależ ten mój chłopak potrafi być męczący. Jednak, w pozytywnym sensie. Oglądanie trzech odcinków serialu, łaskotanie się, całowanie potrafi człowieka wymęczyć.
   Wczoraj byłą anatomia. Na ćwiczeniach byliśmy w prosektorium. Na pewno jest to duże przeżycie widząc po raz pierwszy rozpreparowanego trupa. Oczywiście wszystkie narządy były na wierzchu, niezbyt poukładane. Nawet tak na oko nie można było rozpoznać płci. Jednak stwierdzam, że nie był to jakiś bardzo poruszający widok. Być może dlatego, że preparat jest dość zużyty oraz mało ludzki. Aczkolwiek było widać wszystkie naczynia, nerwy, zobaczyłam przeponę, która umożliwia nam oddychanie oraz jak wygląda powiedźmy jelito oraz trzustka. I wszędzie wszechobecny zapach formaliny, który strasznie drażni mnie w oczy.
   Dziś informatyka, opuszczenie wuefu w celu uczenia się na koło z chemii. Mam nadzieję na cztery punkty, gdyż chce się załapać na zerówkę z egzaminu. Oczywiście mam dość spore szanse, jednak musze pisać dobrze kolokwia oraz robić zadania dodatkowe. Wszystko jest możliwe do zrobienia. Na analizie chemicznej jako jedyna z grupy zakończyłam na zajęciach zadanie. Wykryłam pierwiastki żelaza, cynku i glinu. Zabarwienie żelaza było piękne, koloru krwistoczerwonego.
   A teraz jest późno, trzeba iść pod prysznic i spać. Jutro jakże ciekawe wykłady. Na chemii mamy mieć pokaz jak zrobić fluoresencyjne ciecze, a na biologii pewnie pouczę się słówek z angielskiego. Znowu krótko piszę, jednak obiecuję poprawę.
   Ah i nie zdałam matmy, damn it.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz